Zoora Shah, matka która przetrwała przemoc

To mogłaby być historia…

To mogłaby być historia Naz Shah, dzisiejszej posłanki do brytyjskiego parlamentu. To ona w książce pt. Honoured: Survival, Strength and My Path to Politics opisuje swoje dzieciństwo i kilkanaście lat walki o uwolnienie matki z brytyjskiego systemu penitencjarnego. Prawdziwą bohaterką tej opowieści jest jednak sama Zoora Shah, dziś babcia kilkorga wnuków i wciąż lojalna członkini pakistańskiej społeczności w Bradford. Kobieta, która musiała zmierzyć się z niewyobrażalną przemocą i dyskryminacją, także ze strony instytucji państwowych i prawa. Pozostawiona sama sobie, bez żadnego przygotowania, podjęła swoją cichą walkę i walczyła do końca. Przetrwała, a dzięki więzi z córkami i wsparciu środowisk feministycznych odzyskała wolność.

Mirpur i Bradford

Zoora Shah przyjechała do Wielkiej Brytanii jako nastoletnia panna młoda z Mirpuru w pakistańskim Kaszmirze. Jej małżeństwo zostało zaaranżowane przez rodzinę. Mirpurczycy stanowią większość azjatyckiej populacji Bradford i należą do najbardziej konserwatywnych społeczności muzułmańskich w Wielkiej Brytanii.

Po przyjeździe zamieszkała w przepełnionym domu rodziny męża. Oczekiwano od niej, że będzie usługiwać wszystkim domownikom. Za najmniejsze przewinienia była bita, nawet za to, że odezwała się bez pytania. Mąż pragnął synów, tymczasem Zoora rodziła przede wszystkim córki. Zdradzał ją, a przemoc stopniowo stała się codziennością.

Zoora nie umiała czytać ani pisać. Nie mówiła po angielsku i nie znała nawet własnej daty urodzenia. Z tamtych lat najbardziej zapamiętała słowa teściowej, która powtarzała, że jest zbyt gruba, by zajść w ciążę. O biciu mówiła niemal obojętnie. Stało się ono dla niej czymś zwyczajnym.

W 1980 roku, będąc w ciąży z trzecim dzieckiem, została porzucona. Jej mąż uwiódł szesnastoletnią sąsiadkę i uciekł z nią z Bradford. Obawiając się zemsty rodziny dziewczyny, postanowił, zgodnie z obowiązującą wówczas interpretacją prawa islamskiego, poślubić ją jako drugą żonę.

Zoora mogła wrócić do swojej rodziny w Pakistanie, ale oznaczałoby to pozostawienie dzieci z ojcem. Zdecydowała się zostać. Wyprowadziła się z domu męża, zabierając dzieci, i niemal natychmiast znalazła się bez dachu nad głową oraz bez środków do życia.

Przez krótki czas mieszkała u krewnej męża. Gdy trafiła do szpitala, by urodzić kolejne dziecko, dwoje starszych zachorowało na gruźlicę. Krewna wyprosiła całą rodzinę z domu.

Nowe mieszkanie ledwie nadawało się do życia. Toaleta znajdowała się na zewnątrz, nie było łazienki, a jedynym źródłem ciepła był niewielki piecyk. Cała rodzina tłoczyła się w jednym pokoju. Noworodek i chore dzieci żywiły się rozwodnionym mlekiem oraz płatkami. Zoora wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania, podejmowała dorywcze prace przy sprzątaniu i marzyła o jednym: o własnym domu. Największym problemem pozostawał jednak brak możliwości zgromadzenia wymaganego wkładu własnego. Nawet gdy znalazła stałe zatrudnienie, nie była w stanie odłożyć odpowiedniej sumy.

Zoora Shah/Mohammed Azam

Azam

To właśnie w tym okresie w jej życiu ponownie pojawił się Mohammed Azam. Był Pasztunem pochodzącym z północno-zachodniego pogranicza Pakistanu, regionu również uznawanego za szczególnie konserwatywny, oraz krewnym męża Zoory. Z czasem zaczął przynosić jej świeże owoce, których rozpaczliwie potrzebowały niedożywione dzieci. Zoora sądziła, że znalazła w nim sojusznika. Zamożny, żonaty przedsiębiorca i właściciel nieruchomości cieszył się dużym autorytetem w lokalnej społeczności. Gdy pojawiła się możliwość zakupu domu na preferencyjnych warunkach dla rodziny Zoory w dzielnicy Lidget Green, zaproponował pomoc. Miał kupić nieruchomość, pozwolić jej w niej zamieszkać, a następnie umożliwić stopniową spłatę kredytu.

Stało się jednak inaczej. Gdy tylko Zoora zamieszkała z dziećmi w Lidget Green, Azam zaczął ją regularnie gwałcić. Znalazła się w pułapce.

Przychodził, kiedy chciał, i zmuszał ją do współżycia nawet dwa lub trzy razy dziennie. Gdy stawiała opór, bił ją. Musiała zdobywać pieniądze na kolejne zabiegi przerwania ciąży. W jego samochodzie zawsze leżał nóż, a Zoora wiedziała również, że posiada broń. Z czasem zorientowała się, że zajmuje się handlem narkotykami.

Namawiał ją, by pojechała do rodziny w Pakistanie i wróciła do Wielkiej Brytanii w kurtce wypełnionej heroiną, przekonując, że celnicy nie będą przeszukiwać kobiety podróżującej z małymi dziećmi. Ze strachu zgodziła się na wyjazd, jednak plan nie został zrealizowany. Ojciec Zoory nabrał podejrzeń co do celu jej wizyty, gdy dowiedział się, kto przesłał „prezent”, i odesłał córkę wcześniej do Anglii. Według relacji Zoory Azam zareagował wybuchem gniewu. W odwecie zgwałcił ją na cmentarzu, na którym pochowano dwoje jej dzieci.

Kiedy Azam został w końcu aresztowany za handel narkotykami, Zoora poczuła ulgę i miała nadzieję, że odzyska spokój. Tak się jednak nie stało. Nawet z więzienia nadal kontrolował jej życie, wykorzystując groźby i swoją pozycję właściciela domu. Choć ustały jego własne żądania seksualne, pod drzwiami Zoory zaczęli pojawiać się jego znajomi. Azam zaczął czerpać korzyści z seksualnego wykorzystywania Zoory przez innych mężczyzn.

Rada Meczetów

W latach osiemdziesiątych muzułmańska społeczność Bradford budowała własną reprezentację polityczną wokół Rady Meczetów. Organizację powołano przede wszystkim po to, by zabiegała o edukację dzieci zgodną z naukami islamu, ale z czasem stała się jednym z najważniejszych głosów brytyjskich muzułmanów. Jedną z jej najbardziej wpływowych postaci był Sher Azam, brat Mohammeda Azama. Do 1989 roku stał się jedną z twarzy kampanii przeciwko Szatańskim wersetom Salmana Rushdiego, a przez kilka lat kierował Radą. To właśnie do niego zwróciła się o pomoc Zoora. Odmówił. 

Według jej relacji po wyjściu z więzienia Azam nie tylko nie przestał jej prześladować, lecz stał się jeszcze bardziej brutalny. Upokarzał ją, zastraszał i wykorzystywał swoją pozycję. Kilkakrotnie rozważała samobójstwo, lecz rezygnowała z tej myśli wyłącznie ze względu na dzieci. Regularnie sięgała po leki przeciwbólowe i uspokajające. Najbardziej bała się jednak o córki.

Nabrała przekonania, że Mohammed Azam zaczyna interesować się nimi seksualnie. Żyła w ciągłym lęku, że spotka je to samo, czego sama doświadczała od lat.

Już wcześniej kupiła od znajomego z Pakistanu proszek, który miał obniżyć seksualną potencję Azama. Regularnie dosypywała mu go do jedzenia, w niewielkich dawkach. Kiedy zaczęła obawiać się o córki, zwiększyła dawki. Wkrótce potem Azam zmarł.

Początkowo lekarze nie dopatrzyli się niczego podejrzanego. Dopiero jego żona, podejrzewając otrucie, przyniosła policji torbę z wymiocinami męża. Po ekshumacji w organizmie Mohammeda Azama wykryto arszenik. Zoora Shah konsekwentnie utrzymywała, że nie wiedziała, iż proszek na potencję zawierał truciznę.

Naz Shah jako dziewczynka / Siostry Shah (zdj. kampania)

Arszenikowa morderczyni

Proces przed Leeds Crown Court był pierwszym od dwudziestu trzech lat brytyjskim procesem o zabójstwo z użyciem arszeniku. Krótko przed Bożym Narodzeniem 1993 roku Zoora Shah została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności z minimalnym okresem odbywania kary wynoszącym dwadzieścia lat.

Brytyjskie media szybko nadały jej przydomek „arszenikowej morderczyni”. Opinii publicznej przedstawiono prostą historię: samotna matka otruła zamożnego właściciela domu, by przejąć jego majątek. Na sali sądowej nie wybrzmiała jednak druga część tej historii i niemal nikt nie zwrócił uwagi na ten brak.

Zoora nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Milczała, ponieważ ujawnienie wieloletnich gwałtów oznaczało dla niej nie tylko powrót do traumy, lecz także, zgodnie z normami jej społeczności, całkowite przekreślenie przyszłości córek. Obawiała się, że jeśli ktokolwiek dowie się o przemocy seksualnej, obie zostaną automatycznie uznane za wyklęte i niemoralne. Ławnicy usłyszeli przede wszystkim opowieść o domniemanej chciwości oskarżonej.

Przeciwko Zoorze działał również sposób, w jaki odbierano jej zachowanie. Nerwowy półuśmiech pojawiał się nawet wtedy, gdy mówiła o najbardziej traumatycznych wydarzeniach. Dziś wiadomo, że podobne reakcje nie należą do rzadkości u osób doświadczających długotrwałej przemocy. Wówczas nie interpretowano ich jednak w ten sposób.

Dwie sprawy

Najbardziej wymownym punktem odniesienia dla sprawy Zoory Shah pozostaje porównanie opublikowane przez dziennik „The Independent” w 2000 roku, zestawiające jej proces ze sprawą Davida Hampsona.

David Hampson, urzędnik kolejowy z Cambridgeshire, dwa lata wcześniej zabił swoją żonę Claire, zadając jej śmiertelne ciosy młotkiem, a następnie zakopał ciało w ogrodzie. Został skazany na sześć lat pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci i miał odbyć około trzech lat kary. Zoora Shah została natomiast skazana na dożywotnie pozbawienie wolności za morderstwo, a rok wcześniej odmówiono jej prawa do ponownego procesu.

Hampson uniknął zarzutu morderstwa, a jego sprawa nie została nawet skierowana do rozpoznania przez ławę przysięgłych. Sędzia przyjął, że przez lata doświadczał psychicznego dręczenia ze strony żony. Hampson twierdził, że znosił jej krytykę i wyśmiewanie, a zabójstwa dokonał w wyniku utraty panowania nad sobą podczas kolejnej kłótni. Autorka artykułu zauważa jednak, że choć życie z krytycznym i konfliktowym partnerem może być trudne, niewiele osób uznałoby takie doświadczenia za okoliczność usprawiedliwiającą zabójstwo zamiast rozstania.

W obu sprawach materiał dowodowy dotyczący zachowania ofiar był ograniczony. Hampson dysponował zeznaniami kilku sąsiadów, którzy opisywali jego żonę jako osobę chłodną lub potwierdzali, że słyszeli małżeńskie kłótnie. Przedstawił również dokumentację leczenia depresji klinicznej. Mohammed Azam był natomiast osobą skazaną za przemyt heroiny i wcześniej odbywał karę pozbawienia wolności. Zoora opisywała wieloletnią przemoc fizyczną i seksualną, jednak okoliczności te nie zostały przedstawione sądowi. Hampson po zabójstwie przez dwa lata ukrywał ciało żony zakopane w ogrodzie, a ośmioletnią córkę wciągnął w podtrzymywanie kłamstwa o jej zaginięciu.

Sytuacja Zoory Shah była zasadniczo odmienna. Była kobietą doświadczającą wieloletniej przemocy, nie znała języka angielskiego, nie potrafiła czytać ani pisać, nie dysponowała własnymi środkami do życia i samotnie wychowywała troje dzieci. Wiedziała, że utrata wsparcia Azama oznaczałaby utratę domu, a ujawnienie przemocy seksualnej groziłoby społecznym wykluczeniem zarówno jej samej, jak i jej córek.

W obu sprawach uznano, że rozstrzygnięcie przez ławę przysięgłych nie jest konieczne. W przypadku Hampsona wyjaśnienie przedstawione przez oskarżonego zostało uznane za na tyle przekonujące, że sprawa nie trafiła przed ławę przysięgłych. W sprawie Zoory Shah trzej sędziowie Sądu Apelacyjnego uznali natomiast, że okoliczności przedstawione po skazaniu nie uzasadniają ponownego rozpoznania sprawy przez ławę przysięgłych. Jak zauważa autorka artykułu, kontrast ten wzmacniał obecne wśród brytyjskich społeczności mniejszościowych przekonanie, że wymiar sprawiedliwości łatwiej daje wiarę doświadczeniom białych mężczyzn niż kobiet należących do mniejszości etnicznych.

Kampania

O sprawie Zoory Shah działaczki Southall Black Sisters dowiedziały się, gdy odbywała karę w więzieniu w Durham. Jedna ze współosadzonych słyszała o Kiranjit Ahluwalii – kobiecie, która zabiła męża po latach przemocy domowej i po zmianie kwalifikacji czynu została skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci. Ponieważ Southall Black Sisters odegrały kluczową rolę w jej uwolnieniu, współosadzona napisała do organizacji z prośbą o pomoc. Działaczki odwiedziły Zoorę w więzieniu i zaangażowały prawników do przygotowania postępowania apelacyjnego.

Southall Black Sisters to organizacja założona w 1979 roku, udzielająca wsparcia przede wszystkim kobietom pochodzenia azjatyckiego i afrokaraibskiego w sprawach przemocy domowej, prawa rodzinnego oraz prawa imigracyjnego. Sprawę Zoory prowadził Rohit Sanghvi – prawnik, który wcześniej reprezentował Kiranjit Ahluwalię oraz Sarę Thornton, białą kobietę skazaną za zabójstwo męża po latach doświadczania przemocy. Na rozprawie apelacyjnej Zoory obecna była również Ahluwalia.

Stanowisko Southall Black Sisters było jednoznaczne. Organizacja argumentowała, że system prawny potraktował Zoorę niesprawiedliwie, ponieważ nie potrafił uwzględnić różnorodnych doświadczeń kobiet doświadczających przemocy ani oddać złożoności realiów ich życia. Jednocześnie wskazywała, że odpowiedzialność za sytuację Zoory ponosiła również część azjatyckiej społeczności Bradford. Domagała się zmiany sposobu myślenia o przemocy wobec kobiet oraz położenia kresu niesprawiedliwości, której Zoora doświadczyła ze strony rodziny, społeczności i wymiaru sprawiedliwości.

Kampania toczyła się w wyjątkowo trudnym kontekście społecznym. Po publicznym paleniu Szatańskich wersetów i wojnie w Zatoce społeczność muzułmańska w Bradford była zmęczona negatywnym rozgłosem oraz przedstawianiem jej jako środowiska naznaczonego przemocą i szowinizmem. Część lokalnych działaczy odmawiała rozmów z dziennikarzami, przekonując, że problemy należy rozwiązywać wewnątrz społeczności. Kobiety, które mimo to zdecydowały się zabrać głos, podkreślały, że zasada „nieprania brudów publicznie” zbyt długo służyła ukrywaniu przemocy domowej i wykorzystywania seksualnego. Ryzyko nie było wyłącznie symboliczne. W Bradford podpalono dom azjatyckiej działaczki młodzieżowej, a osoby wspierające ofiary przemocy domowej spotykały się z groźbami.

Przełomowym momentem kampanii stał się wywiad, którego Zoora udzieliła Ros Wynne-Jones w więzieniu Holloway. Opublikowany 22 lutego 1998 roku w „Independent on Sunday”, na kilka tygodni przed rozprawą apelacyjną, po raz pierwszy przedstawił opinii publicznej historię inną niż ta o „arszenikowej morderczyni”.

W kwietniu 2000 roku minister spraw wewnętrznych Jack Straw skrócił minimalny okres odbywania kary Zoory z dwudziestu do dwunastu lat, uznając, że była ofiarą przemocy ze strony Mohammeda Azama. Był to pierwszy oficjalny akt państwa uwzględniający okoliczności, których wcześniej nie uznał Sąd Apelacyjny. Zoora Shah opuściła więzienie w 2006 roku, po czternastu latach odbywania kary.

Naz Shah

Naseem

Dzieci Zoory Shah przez wiele lat pozostawały anonimowe. Mówiły o bólu związanym z odwiedzaniem matki w więzieniu i koniecznością pozostawiania jej za murami zakładu karnego. Podkreślały, że nie usprawiedliwiają tego, co zrobiła, ale są przekonane, iż chciała zapewnić im bezpieczeństwo i normalne dzieciństwo. Powtarzały również, że Zoora nie stanowi zagrożenia dla innych oraz że karę odbywa nie tylko ona, lecz także cała jej rodzina.

Dwa lata później najstarsza córka Zoory po raz pierwszy wystąpiła publicznie pod własnym nazwiskiem. Naseem Shah otrzymała Nagrodę im. Emmy Humphreys, ustanowioną dla upamiętnienia kobiety, której wyrok za zabójstwo przemocowego sutenera został uchylony w postępowaniu apelacyjnym. Dziennikarka relacjonująca uroczystość opisała dwudziestopięcioletnią Naseem jako osobę spokojną i opanowaną.

Naseem mówiła, że sędziowie, orzekając z perspektywy sali sądowej, często nie rozumieją doświadczeń kobiet doświadczających przemocy ani tego, przez co przeszła jej matka. Otrzymaną nagrodę uznała za symbol nadziei, wskazując, że historia Emmy Humphreys pokazuje, iż kobiety mogą skutecznie przeciwstawiać się systemowi i doprowadzić do zmiany niesprawiedliwych wyroków.

W 2015 roku druga z córek Zoory, Naz Shah, została posłanką Partii Pracy z okręgu Bradford West. W swojej działalności parlamentarnej koncentruje się na prawach kobiet, przeciwdziałaniu przemocy domowej, przymusowym małżeństwom i handlowi ludźmi. Historię matki, rodzeństwa oraz własnej kariery politycznej opisała w autobiografii Honoured: Survival, Strength and My Path to Politics, wydanej w 2026 roku.

Naseem Shah, zdj. The Guardian

Ignorancja kulturowa, przemoc kulturowa, przemoc instytucjonalna

Sprawa Zoory Shah odsłania trzy nakładające się na siebie porządki przemocy: kulturową, instytucjonalną oraz wynikającą z ignorancji kulturowej wymiaru sprawiedliwości. Dopiero ich łączne uwzględnienie pozwala zrozumieć zarówno przebieg procesu, jak i późniejszą feministyczną krytykę tej sprawy.

Pierwszym z nich jest przemoc kulturowa. Pojęcia izzat (honor) oraz purdah (nakaz zachowania kobiecej skromności i kontroli nad jej seksualnością) sprawiły, że Zoora przez lata milczała o gwałtach. W tym porządku społecznym odpowiedzialność za kontakt seksualny poza małżeństwem – nawet wymuszony – obciąża przede wszystkim kobietę. Sama Zoora wielokrotnie podkreślała, że najbardziej obawiała się nie własnego potępienia, lecz konsekwencji, jakie ujawnienie przemocy mogłoby przynieść jej córkom. Utrata rodzinnego honoru mogła przekreślić ich szanse na małżeństwo i społeczną akceptację. Dodatkowe znaczenie miało pochodzenie rodziny Zoory z rodu sajjidów, wywodzącego swój rodowód od rodziny Proroka, co wiązało się z jeszcze silniejszym obowiązkiem ochrony reputacji. Ten sam mechanizm tłumaczy reakcję lokalnej społeczności, która otoczyła Mohammeda Azama milczeniem. Jednocześnie źródła nie pozwalają interpretować tych zjawisk jako cechy islamu czy „kultury pakistańskiej” jako całości. Przeciwnie – ich najostrzejszą krytykę formułują kobiety wywodzące się z tych samych społeczności: działaczki Southall Black Sisters, rozmówczynie Ros Wynne-Jones oraz Naz Shah.

Drugim wymiarem jest przemoc instytucjonalna. Mechanizmy ukształtowane przez normy kulturowe zostały w procesie karnym odczytane w sposób całkowicie odmienny od ich rzeczywistego znaczenia. Milczenie Zoory, wynikające ze wstydu i lęku, potraktowano jako okoliczność podważającą jej wiarygodność. W konsekwencji prokuratura przedstawiła motyw chciwości jako jedyne racjonalne wyjaśnienie zabójstwa, a sąd skazał ją za morderstwo, nie dysponując pełnym obrazem wieloletniej przemocy. Także postępowanie apelacyjne nie doprowadziło do ponownej oceny tych okoliczności. Zestawienie sprawy Zoory Shah z procesem Davida Hampsona pokazuje, że problem nie sprowadzał się wyłącznie do surowości prawa. Kluczowe pozostaje pytanie, czyją relację uznaje się za wiarygodną i jakie doświadczenia sąd uznaje za mieszczące się w granicach prawdopodobieństwa.

Trzecim elementem jest ignorancja kulturowa, rozumiana nie jako indywidualny brak wiedzy, lecz jako ograniczenie instytucji prawa. Sędziowie oceniali znaczenie honoru, wstydu i wieloletniego milczenia, odwołując się przede wszystkim do własnych doświadczeń społecznych. Jak zauważono w komentarzu opublikowanym w „Law Gazette”, angielski kontekst kulturowy, w którym rozwijało się prawo karne, utrudniał właściwe odczytanie doświadczeń kobiet funkcjonujących w odmiennych wspólnotach kulturowych. Anna Carline interpretuje ten sam problem jako proces konstruowania Zoory Shah jako „nieczytelnej” oskarżonej – kobiety, której zachowanie nie mieściło się ani w dominujących wyobrażeniach o ofierze przemocy, ani o sprawczyni zabójstwa. W obu ujęciach niewiedza instytucji nie pozostaje neutralna. Gdy staje się podstawą prawomocnego wyroku, przekształca się w formę przemocy instytucjonalnej.

Historia Zoory Shah pokazuje zatem, że o wyniku procesu nie decydowały wyłącznie przepisy prawa karnego. Równie istotne okazały się społeczne wyobrażenia dotyczące płci, przemocy, honoru i wiarygodności kobiet. To właśnie dlatego sprawa ta zajmuje tak ważne miejsce w feministycznej jurysprudencji: nie jako opowieść o jednostkowej pomyłce sądowej, lecz jako studium przypadku ukazujące ograniczenia prawa w rozpoznawaniu doświadczeń kobiet doświadczających długotrwałej przemocy.

autorka: PW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *